------- Ostatnia aktualizacja stron: 08 października 2012 -------

  • JUBILEUSZ - wejdź do zakładki AKTUALNOŚCI!
  • Uwaga!

    W związku z ukazaniem się autobiografii ks. Malińskiego pt. "Ale miałem ciekawe życie", której promocja odbyła się na Targach Książki 27.10.07, ksiądz Maliński na konferencji prasowej wygłosił oświadczenie, w którym przedstawił swoje stanowisko wobec zarzutów o współpracę. Można się z nim zapoznać na stronie wydawnictwa WAM (http://wydawnictwowam.pl).


    Nasze Veto

    Kraków, luty 2007

    1. Spotkaliśmy Go wcześniej albo później, przed kilkudziesięciu albo dopiero przed kilku laty. Czytaliśmy Jego baśnie naszym dzieciom, książki i teksty w "Tygodniku Powszechnym", niektórzy znają Go ze strony internetowej. Przyjaciele, znajomi, współuczestnicy mszy u Sióstr Wizytek. I ci, którzy przyszli raz czy dwa, bo chcieli porozmawiać o czymś ważnym, zadać niewygodne pytania, o których nikt inny nie chciał słyszeć, czasem zwyczajnie się wygadać albo wypłakać. Jeszcze inni przychodzili, żeby razem z Nim pomilczeć. Nie odmawiał, po każdej wieczornej mszy czekało przynajmniej kilka osób. Większość z nas wraca, jeśli tylko może.

    2. Kiedy pod adresem księdza Mieczysława Malińskiego zaczęto wysuwać oskarżenia o współpracę z SB, w mediach przybrały one formę sensacji. Dowodem współpracy Księdza mają być esbeckie materiały, opublikowane w książce "Kościół katolicki w czasach komunistycznej dyktatury". Przytoczone są w niej jedynie nieliczne fragmenty notatek odnoszące się do księdza Malińskiego, niemające charakteru donosu. Spekulacje dotyczące księdza Malińskiego opierają się zatem w dużym stopniu na materiałach, których nie ma. Nie istnieje również żaden dokument podpisany przez Księdza. Rok temu na stronie internetowej księdza Malińskiego (malinski.pl) ukazało się oświadczenie zaprzeczające współpracy, również w ostatnich dniach Ksiądz opublikował obszerniejsze od pierwszego zaprzeczenie.

    3. Teczka "Delty" nie jest dla nas żadnym źródłem informacji. Nie dlatego, że jesteśmy przeciwnikami lustracji; że mamy takie czy inne poglądy polityczne, że tak albo inaczej oceniamy przeszłość. Sprawa dotyczy wartości i niepomiernie ważniejszych niż polityczne sympatie, i zgoła innych. Znamy księdza Malińskiego od lat. Zawsze traktuje nas z szacunkiem i uwagą. Pomaga w wielu konkretnych, trudnych życiowych sytuacjach. W każdym dostrzega człowieka wyjątkowego, nikogo nie przekreśla, daje najwięcej co dać można - czas. Jest z nami, kiedy Go potrzebujemy. Nie oskarża o zło, nie ocenia - jest. Skupia się na tym, co ważne. Zawsze stawia konkretnego człowieka ponad instytucję. Sprawia, że każdy z nas, stłamszony przez codzienną porcję własnego i cudzego chamstwa, głupoty, małości, umęczony w wyścigu szczurów - na nowo odkrywa, że stać go na dobro, którego istnienia w sobie nie podejrzewał. Bo Ksiądz wierzy zawsze, że nie ma zmarnowanego życia, dopóki się żyje. Nie mógł więc gardzić żadnym człowiekiem, pracownikami SB także. Wynika to wprost z powołania - albo jest się kapłanem dla wszystkich i zawsze, albo nie jest się nim wcale. Być księdzem to naśladować Jezusa, iść Jego drogą. Docierać w najciemniejsze zaułki. Wejść pomiędzy ludzi, poznać ich i dać się poznać. Wejść do domu grzesznika i zjeść z nim kolację. I ewangelizować, nawet nie mówiąc nic o Bogu. Bo dostrzec człowieczeństwo funkcjonariusza SB to poprzeczka, której niejednokrotnie nie sięgają wielcy nawet duchowni. Co prawda pan Marek Lasota stwierdził, iż "nie ma w dokumentach dowodu, że jakiś esbek się nawrócił." Ale przecież nie chodzi o takie nawrócenie, które ogranicza się do przyjęcia od razu wszystkich sakramentów i wpisania do ksiąg parafialnych. (I nie szukajmy dowodów na takie nawrócenie w IPN-owskich teczkach.) Istotą chrześcijaństwa jest miłość.

    4. Chodzimy do kościoła Sióstr Wizytek, bo urzekła nas piękna, głęboka, prawdziwa liturgia w miejsce wyklepanych uroczystym tonem formułek; krótkie kazania, które inspirują do myślenia, do przeżycia, do zachwytu albo oburzenia, ale wobec których nie można przejść obojętnie - w miejsce konwencjonalnego "umiłowani bracia i siostry"; modlitwa wiernych w sprawach ważnych, palących, aktualnych, które ludzi bolą - w miejsce gładkich formułek nijak niezwiązanych z żywym życiem. Chodzimy do kościoła, w którym Ksiądz po prostu modli się razem z nami, a nie "odprawia mszę". W którym Ewangelia jest rzeczywistością - na ile każdego z nas stać. Dzięki Księdzu Kościół, ten z dużej litery, stał się naprawdę domem, który cieszy i martwi niekiedy, ale nigdy nie jest obojętny. Zbyteczne dodawać, że ten Kościół jest dla nas przestrzenią wolności, w której nie ma pytań niedozwolonych. (Można się o tym przekonać choćby na poniedziałkowych konwersatoriach).

    5. Dlatego boli nas nagonka na księdza Malińskiego. Nie bronimy urzędu ani stanowiska. Bronimy konkretnego, dobrego człowieka.

    6. Czy dowodem uczciwości nie jest Jego dotychczasowe życie? Ani świadectwo innych, że to życie bezinteresowne? Jak to możliwe, że kilkadziesiąt mądrych, otwartych, uczciwych lat może być zniszczonych przez pomówienie - w myśl zasady: "ukradł czy jemu ukradli, w każdym razie jest uwikłany w kradzież"? Przecież prawość nie powinna być bezradna wobec oszczerstwa; bywa bezbronna, tak - bo nie walczy na inwektywy - lecz nie bezradna. Jednak co może zrobić niesłusznie oskarżony - oprócz tego, że powie prawdę: "nie donosiłem"?

    Miarą wartości człowieka jest jego życie.

    Autorzy listu:

    Renata Jarosz ( jaroszrenata@wp.pl )
    Jacek Jarosz
    Ewa Pietrusza ( ewapie3@wp.pl )
    Ewa Swoboda-Lubowiecka
    Jakub Marczyński ( jakumarc@wp.pl )
    Jan Gołąb
    Łucja Hopkowicz
    Marian Hopkowicz
    Elżbieta Holczyńska
    Janusz Holczyński
    Krystyna Harmata
    Marzena Święchowicz


    Od 7 maja 2007 stronę odwiedziło_ 13279 _osób.

    Otwarto w tym czasie 2333 razy.